Play-off: Można jeszcze uratować sezon

Impel Wrocław - Telekom Baku, 01.2016, fot. Aleksandra Twardowska

fot. Aleksandra Twardowska

Dziś Impel Wrocław zmierzy się z Atomem Treflem Sopot w pierwszym meczu półfinału play-off Orlen Ligi. Przy obecnym systemie rozgrywek to idealna szansa, by wreszcie w tym sezonie wygrać coś istotnego. Początek spotkania o godz. 18. Transmisja meczu Atom Trefl Sopot – Impel Wrocław w Polsacie Sport News oraz na https://web.facebook.com/ImpelWroclaw/

W tym sezonie Impel Wrocław wygrał tak naprawdę trzy ważna mecze – te z najwyższej półki. Z Telkomem Baku i Dreznem w Lidze Mistrzyń oraz z Chemikiem Police w Orlen Lidze. Oczywiście wszystkie pozostałe zwycięstwa były ważne, każde bowiem daje tyle samo punktów. Istotne były ostatnie spotkania z Budowlanymi Łódź czy te ligowe Muszynianką, ale to – przyznacie sami – nie ten sam kaliber. Poza tym wrocławianki przegrały już w ostatnich miesiącach walkę o Ligę Mistrzyń (faza grupowa), Puchar CEV (ćwierćfinał, pierwszy rywal) i Puchar Polski (ćwierćfinał pierwszy przeciwnik). Rywalizacja w play-off jest zatem ostatnią szansą, by uratować ten sezon i zbliżyć do zdobycia jakiegoś trofeum. Bo finał Orlen Ligi to minimum; to cel jaki postawił sobie Jacek Grabowski.

W sezonie zasadniczym Atom Trefl Sopot dwukrotnie obnażał niemoc Impelek. Pamiętamy zwłaszcza to lanie z końca stycznia w Ergo Arenie, w którym to wrocławianki w trzech setach ugrały chyba zaledwie 46 punktów. To była miazga. Doprawdy trudno nam do dzisiaj zrozumieć, jak na takim poziomie, z takimi gwiazdami w składzie Impel mógł przegrać tak wysoko.

To też o tyle trudne do pojęcia, że przecież na koniec rundy zasadniczej Orlen Ligi, po 22 meczach obie ekipy dzielił od siebie zaledwie jeden punkt. Atom wypracowaną wcześniej przewagę zaprzepaścił w końcówce – przegrał z PTPS-em Piła oraz z Aluprofem. Te ostatnie kilka tygodni może dawać nadzieję, że sopocianki dopadł jakiś mały kryzys. Wcześniej bowiem prezentowały się lepiej, przede wszystkim równiej.

Co najważniejsze – mamy wrażenie, że to przede wszystkim drużyna, która jest też silna swoją ławką rezerwowych. Zuzanna Efimienko daje z ławki więcej niż Aleksandra Sikorska, Anna Kaczmar niż Magda Gryka a Ivana Djerisilo więcej niż Andrea Kossanyiova.

Wszystko jednak zależy też od dyspozycji dnia, zwłaszcza w systemie, w którym o awansie do finału decydują dwie wygrane. Wystarczy że dziś w Ergo Arenie siatkarki Jacka Grabowskiego będą miały dzień konia i to ona będą wieczorem jedną nogą w finale. Wtedy wszyscy zapomnimy o poprzedniej części sezonu. My też. Zresztą – jeśli w gazie będą Katarzyna Skowrońska i Carolina Costagrande, to doprawdy trudno będzie je powstrzymać.

– W rundzie zasadniczej z Impelem wygraliśmy dwukrotnie. Jest to jednak na pewno zespół bardzo doświadczony. Tak naprawdę jednak po prostu musimy wygrać niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie siatki. To nasz główny cel – mówi Maret Balkestein. Jacek Grabowski zauważa, że najważniejsza będzie mocna i skuteczna zagrywka.

Drugi mecz w Orbicie prawdopodobnie rozegrany zostanie 11 kwietnia.

Impeli w Trójmieście są od poniedziałku. Dziś rano trenowały jeszcze w Ergo Arenie.


Komentuj na Facebooku

comments