Co robimy z Matlakiem? Błaszczyk na trenera kadry?

Jutro prawdopodobnie oficjalna decyzja w sprawie trenera Jerzego Matlaka. Tymczasem razem z red. Szuchtą postanowiliśmy się trochę pozastanawiać, co z tym fantem zrobić i kogo ewentualnie wysłać na gorące krzesło selekcjonera kadry siatkarek.
Jakub Guder: Zostawiamy tego Matlaka czy nie?
Tomasz Szuchta: Nie zostawiamy. Moim zdaniem więcej z tą kadrą już nie osiągnie.
Ty to tak zaraz byś wszystkich zwalniał
Zaraz wszystkich, tylko Castellaniego jeszcze! Prawda jest taka, ze jeśli już Argentyńczyk wyleciał, to Matlak tym bardziej powinien. Co do tej dymisji jestem jeszcze bardziej przekonany.
A popatrz na męską Brazylię czy USA – największe sukcesy przychodzą, gdy szkoleniowiec jednak pracuje długo… Co Ty na to?
Prawda, ale warto zauważyć, że sukcesy przychodzą wtedy, gdy szkoleniowiec ma poparcie zespołu, albo chociaż kontakt z nim, jest jakaś współpraca. W kadrze siatkarek wydaje się, że tego już nie ma, albo i nigdy nie było.
A z którym ostatnim szkoleniowcem nasze złotka, wróć – nasze dziewczyny – się dogadywały? Z Bonitą wcale, z Niemczykiem bardziej, ale to dlatego, że on miał charakter i umiał sobie z babami radzić. Może one zwyczajnie takie są…
A to temat na zupełnie inną dyskusję. Fakt, z siatkarkami ciężej się dogadać, ale jednak są szkoleniowcy, którzy potrafią. Weźmy naszą ligę chociażby. Żeby nie szukać daleko własne podwórko – Rafał Błaszczyk. Słowa złego nie można o nim usłyszeć, a przecież pracował także z kadrą, czyli można się dogadać?
Oczywiście nie może być tak, że sobie zawodniczki stroją fochy i wybierają. Ale musi być nić porozumienia. To jak w szkole – zawsze łatwiej Ci się nauczyć przedmiotu, który prowadzi fajny nauczyciel. Matlak nie jest trenerem na polską kadrę. W Polsce twarda ręka przynosi efekt wręcz odwrotny od oczekiwanego. To nie Rosja.

Mi się wydaje, że żeby pogodzić ze sobą Werblińską i Skowrońską to nie tylko trener Błaszczyk by nie wystarczył, ale i cały zastęp świętych. Jeśli oczywiście ten konflikt jest prawdziwy. Może trzeba zwyczajnie wybrać, mentalnie dopasowane zawodniczki i wobec tego fakt, że nie pojechała Skowrońska to trafny wybór. Nie uważasz?
Ależ one nie muszą się lubić, powinny się jednak chociaż tolerować. Profesjonalizmu trochę! Zresztą konflikt Werblińska – Skowrońska to pół biedy. Gorzej gdy mamy konflikt Skowrońska – Matlak. Konflikt Skorupa – Matlak. Najlepsza polska siatkarka i najlepsza polska rozgrywająca – obie nie chcą pracować z tych selekcjonerem. Czy to przypadek?
Drogi kolego – z tymi „najlepsza” to bym uważał, Matlak wybrał te zawodniczki, z którymi chciał pracować, które mu pasowały do drużyny, które – jego zdaniem – miały stworzyć kolektyw. Święte prawo selekcjonera, a Skowrońskiej nie było na mistrzostwach Europy i brąz jednak zdobyliśmy, a 9. miejsce na mistrzostwach świata to moim zdaniem jednak dużo.
Obronił go wynik w Polsce, to prawda. Ale mistrzyni Włoch i regularnie jedna z czołowych zawodniczek całej ligi włoskiej, to mówi samo za siebie. Nie twierdzę, że Skowrońska to nie wiadomo kto, ale z liczbami w siatkówce ciężko dyskutować. A jeśli się już odsuwa taką zawodniczkę, to trzeba mieć alternatywę. Wynik w Japonii pokazuje, że jej zabrakło. Cały atak spoczywał na Glince i Werblińskiej. Mało. Nam nie zabrakło umiejętności, zabrakło trochę szczęścia, ale także atmosfery. Zawodniczki nie chciały jedna za drugą walczyć.
Matlak odsunął Skowrońską od drużyny, bo w kadrze nie zdobywała punktów – przypominam mecze przed MŚ. Nieważne w tym momencie dlaczego ich nie zdobywała: niska forma, konflikt z trenerem, z koleżankami. Fakt był taki, że nie spełniała swojej roli. Co innego gdyby była najlepsza na parkiecie, ale nie była… Mariusz Wlazły też miał zbawić w pojedynkę naszą kadrę po wyleczeniu kontuzji. Pojechał do Włoch i ja tego jego wyjazdu miło nie wspominam.
Prawda. Ale to też był błąd. Chociaż istniało domniemanie, że ktoś go tam w tych Włoszech zastąpi. Nie udało się. Matlakowi też się nie udało. Dla mnie koronnym argumentem nie jest jednak Japonia, bo to turniej. Można przeboleć, zdarza się, sport w końcu, jeszcze do tego siatkówka żeńska. Jeszcze raz powtarzam – problemem jest brak atmosfery i brak wniosków, przemyśleń. Nikt nie chce z Matlakiem pracować, chociaż nikt głośno tego nie mówi. Za Castellanim wstawiali się wszyscy, za Matlakiem nikt.
„Domniemanie” i „ktoś” – właśnie! Jednak my o kobietach. Co Matlakowi się nie udało? Bo 9. miejsce jest dobre, zabrakło – jak sam powiedziałeś – trochę szczęścia. No i jest brąz mistrzostw Europy… To w moim odczuciu sukcesy biorąc pod uwagę stan naszej siatkówki i zawodniczki, którymi dysponujemy. Dlatego nikt się nie musi za nim wstawiać.
Powiedzmy, że tak. Ale mogło być lepiej. Skoro nie ma atmosfery w kadrze, a mamy takie wyniki, to pomyślmy jakie mielibyśmy rezultaty, gdyby atmosfera była. Mamy zdolne siatkarki, potrzeba kogoś, kto z nich ten talent wyciągnie.
Problem polega na tym, że łatwo zwolnić, ale ani Ty, ani Mirosław Przedpełski i całe kolegium PZPS-u zastępcy pewnie nie ma i prezes powie, że czeka na kogoś, kto się zgłosi i ten ciężar udźwignie. Tak jak to teraz dzieje się z męską kadrą.
Będziesz się śmiał, ale ja bym był za Błaszczykiem!

Nawet się nie zaśmiałem… Dajmy mu jeszcze czas. Na kadrę za późno nigdy nie jest a Impel Gwardii trochę szkoda…
Ma dobre wyniki z drużyną, która mimo problemów kadrowych gra ciekawą siatkówkę, siatkówkę waleczną. Poza tym przy nim rozwijają się talenty. Chyba się zgodzisz, że nie sposób się z nim pokłócić, będąc zawodniczką. Ma doświadczenie w pracy z kadrą, co roku jeździ na zgrupowania. Ma na swoim koncie dwa medale z Uniwersjady: złoto i brąz. Dodam do tego nazwiska: Bamber, Ciaszkiewicz, Werblińska, Haładyn – wszystkie szlifował Błaszczyk, wszystkie w poprzednim sezonie zdobyły medal PlusLigi Kobiet.
Racja, racja… Nie chcę Cię jednak martwic – wiesz ze trener Matlak zostanie…? Tak wróbelki ćwierkają.
No zobaczymy czy wróbelkom warto ufać. Może one tylko z głodu takie głośne…
Jakub Guder & Tomasz Szuchta

Komentuj na Facebooku

comments