Gwardia – AZS 3:1. Wrocławianie w półfinale!

fot. gwardiawroclaw.pl

fot. gwardiawroclaw.pl

W decydującym o awansie meczu Gwardia Wrocław pokonała u siebie zespół KU AZS UZ Zielona Góra 3:1 (25:21, 31:33, 25:21, 25:17). Teraz podopiecznych Piotra Lebiody czeka turniej półfinałowy o wejście do I ligi.

Sobotnie spotkanie śmiało można zaliczyć do najciekawszych, jakie w tym sezonie oglądaliśmy przy Krupniczej. Po obu stronach siatki dało się wyczuć niesamowitą determinację i chęć zwycięstwa. Z jednej strony przyczyniło się to do atrakcyjności widowiska, z drugiej – powodowało czasem błahe błędy.

W składzie wrocławian nie doszło do wielkich zmian. Kapitana Rafała Jarząbskiego na środku zastąpił Maksymilian Zwiech, natomiast dwaj libero – Arkadiusz Jutrzenka i Jakub Zdybek zmieniali się co akcję. Na początku spotkania główną rolę odgrywał… stres. Dopiero świetne zagrywki Łukasza Lubaczewskiego pomogły Gwardii uspokoić grę i wyjść na prowadzenie (9:5). W tym momencie coś zacięło się w grze wrocławian i na plac gry w miejsce Piotra Hernika wszedł Roman Nawrocki. W dodatku w polu serwisowym pojawił się kapitan gości Klucznik i momentalnie zrobiło się 11:14. Na szczęście gwardziście wrócili na właściwe tory i szybko dogonili rywali. Swoje show rozpoczął Lubaczewski, Zwiech dołożył dobrą zagrywkę, swoje zrobił również doświadczony Piotr Deszcz i tak seta zakończył się wynikiem 25:21.

Druga partia była rozgrywką dla osób o mocnych nerwach. Początek to walka punkt za punkt aż do stanu 9:9, gdy inicjatywę przejęli zielonogórzanie. Wtedy na boisku znów pojawił się Nawrocki w miejsce Hernika i zdecydowanie pomógł Gwardii wyrównać. Rozpoczęła się regularna wymiana ciosów i nikomu nie udało się wypracować przewagi większej niż dwa punkty do momentu, gdy w polu serwisowym pojawił się środkowy AZS Błażej Szymeczko. Przy wyniku 20:23 Piotr Lebioda poprosił o czas, po którym wrocławianie znów poderwali się do gry. Szczególnie ważna w aspekcie psychologicznym było wygranie bardzo długiej i męczącej wymiany, którą ostatkiem sił skończył Lubaczewski. Na tablicy widniał wynik 23:23 i wszystko było jeszcze możliwe. Po kolejnej akcji gwardziści już witali się z gąską, ale po konsultacji sędziowie zmienili decyzję i to AZS miał piłkę setową w górze. Miejscowi nie zamierzali się poddawać, ale przy stanie 31:31 Nawrocki trafił w siatkę, Deszcz w aut i to Zielona Góra mogła się cieszyć. Goście przypomnieli, że nie przyjechali do Wrocławia na wycieczkę, a tak samo jak Gwardia chcą awansu do półfinału.

Seta numer trzy oba zespoły rozpoczęły dość leniwie. Przy stanie 9:10 na boisku znów pojawił się Nawrocki, który spisywał się świetnie w ataku, zagrywce i bloku. Od stanu 17:16 Gwardia zaczęła przypominać dobrze funkcjonujący pociąg , który rozpędzał się z każdą chwilą. Na środku szalał Paweł Michocki, skrzydła obstawili Deszcz i Nawrocki, który lekkim plasem w środek boiska dał Gwardii piłkę setową. Została ona wykorzystana – set zakończył się wynikiem 25:21, a tym samym podopieczni Piotra Lebiody zapewnili sobie półfinał!

O ostatniej partii można powiedzieć tyle, że się odbyła. Rozluźnieni wrocławianie i zrezygnowani goście nie wspięli się na wyżyny siatkarskiego rzemiosła. Trener Lebioda dał szansę zagrać wszystkim swoim rezerwowym, a szczególnie wybijającą się postacią był Maks Zwiech. Dwudziestolatek popisał się kilkukrotnie świetnym serwisem, dobrze radził sobie również zarówno w bloku, jak i w ataku – poprowadził Gwardię do zwycięstwa 25:17. Po ostatnim gwizdku przeszczęśliwi wrocławianie odtańczyli taniec radości przy głośnym akompaniamencie braw publiczności. Oby kolejny etap rozrywek zakończyli w równie wyśmienitych nastrojach!

Gwardia Wrocław – KU AZS UZ Zielona Góra 3:1 (25:21, 31:33, 25:21, 25:17)

Gwardia: Deszcz, Lubaczewski, Hernik, Zwiech, Wroński, Michocki, Jutrzenka (libero) oraz Zdybek (libero), Nawrocki, Dzikowicz, Jarząbski, Haratym.

Agata Udała


Komentuj na Facebooku

comments