Impel za burtą LM!

Carolina Costagrande i Katarzyna Skowrońska-Dolata, fot. Aleksandra Twardowska

Carolina Costagrande i Katarzyna Skowrońska-Dolata, fot. Aleksandra Twardowska

Impel Wrocław nie wykorzystał historycznej szansy, po słabym meczu przegrał z Telekomem Baku 2:3 i odpadł z Ligi Mistrzyń 2015/2016.

Impel Wrocław – Telekom Baku (18:25, 25:23, 16:25, 25:23, 11:15)

Już przed meczem było wiadomo, że Impel wszystko ma w swoich rękach. Fenerbahce Stambuł pokonało bowiem u siebie Dresdner SC 3:0. W takiej sytuacji wrocławianki i Niemki miały po 7 punktów, ale rywalki o jedną wygraną więcej, co – wedle przepisów CEV – jest kluczowe. Nawet gdyby Impelki wygrały 3:2 z Telekomem Baku to nie awansowałyby dalej. Miałyby co prawda jeden punk więcej niż Drezno (8 do 7), ale jedno zwycięstwo mniej. Tak – w całym światowym sporcie, we wszystkich popularnych dyscyplinach drużynowych na świecie wygrywa ta drużyna, która ma więcej punktów. Tylko w siatkówce nie.

Gospodynie zaczęły od straty dwóch punktów, ale szybko wyrównały (4:4) i słynny Zoran Gajić poprosił o czas. Po wznowieniu gry jego drużyna objęła kontrolę nad setem. Po chwili miała cztery punkty przewagi (dwa ataki ze środka) i Jacek Grabowski poprosił swoje dziewczyny na rozmowę. Niestety po powrocie na parkiet w aut zaatakowała Krsitin Hildebrand i zrobiły się już pięć punktów straty (9:14). Telekom grał sprytnie, precyzyjnie, a z Impelowi brakowało zacięcia, jakie prezentował w pojedynkach z Chemikiem czy Dreznem. Set szybko wymknął się spod kontroli (12:18), chociaż wiadomo – to jednak siatkówka w wykonaniu pań… Słabo grała Hildebrand – raz zagapiła się przy zagrywce przeciwniczek i był as, innym razem zaatakowała w aut, jeszcze następnym – została zablokowana. Grabowski w końcu stracił cierpliwość i zastąpił ją Andreą Kossanyiową. Było już jednak za późno, żeby wygrzebać się z kłopotów.

Drugą odsłonę Polki zaczęły też słabo – przegrywały 5:8 i 10:13 popełniając czasem szkolne błędy. Jak w odbiorze serwisu, gdy SAwicka i Hildebrand nawet nie drgnęły w kierunku piłki, choć ta spadła przed nimi i nie należała do najtrudniejszych. Za moment na linii bocznej trafiona została piłką Katarzyna Skowrońska-Dolata. Chciała odbierać? Uskoczyć? Doprawdy nie wiemy. Szła ta siatkówka Impelkom jak krew z nosa. Agnieszka Kąkolewska? Też była myślami gdzieś daleko. Co prawda po drugiej przerwie technicznej polski zespół odrobił czteropunktową stratę (remis po 16), ale co z tego, sokor zaraz podwójne odbicie zaliczyła Skowrońska, a Hildebrand kolejny raz zaatakowała w aut. Na szczęście Telekom też nie grał wielkiej siatkówki, a Skowrońska swoje punkty zdobywała. Końcówka była wyrównana. Przy wyniku 23:23 jedna z Azerek zamiast ataku, posłała balona, czyli aut. Po chwili as Costagrande i mieliśmy remis. Ufff.

Jacek Grabowski na trzeciego seta znów desygnował wyjściową szóstkę. W sumie zwycięskiego składu się nie zmienia. Jednak 1:4 i 2:5 na początek nie wróżyło nic dobrego. Na szczęście coraz bardziej rozkręcała się Skowrońska. Pomogła też zmiana na rozegraniu. Magda Gryka bardzo szybko w parze z Kąkolewską zanotowała dwa bloki. Trybuny się ożywiły, a Impelki wyszły na prowadzenie 10:8. Niestety – potem znów zaczęły wkradać się błędy. My już zmienilibyśmy Hildebrand, ale ona wciąż była na boisku i popełniała błędy. Gospodynie zdobyły więc punkt, a Azerki aż DZIESIĘĆ! Na drugiej przerwie technicznej prowadziły 18:11. A chwilę wczesniej straciły środkową Hristinę Rusewą, która po zderzeniu z Hildebrand została zniesiona z parkietu prawdopodobnie z kontuzją kolana. To jednak nie rozbiło Telekomu. Wręcz przeciwnie. Azerki wygrały tę partię 25:16 i postawiły Impel pod ścianą.

W czwartej odsłonie do wyniku 9:9 było punkt za punkt. Potem obudziła się (nareszcie) Kąkolewska. Serią trzech czy czterech bloków (straciliśmy rachubę) odebrała rywalkom chęci do gry a koleżankom i sobie dała sześciopunktową przewagę (16:10). Myślicie, że spokojnie udało się doprowadzić do tie-breaka? A gdzie tam! Dwa głupie dotknięcia siatki, dwa bloki na Hildebrand i było 23:23. Na szczęście wytrzymaliśmy tę wojnę nerwów.

Tie-break to kolejny rollercoaster: 5:2, 6:7, 8:7, 8:9… Czyli kobieca siatkówka w najlepszym wydaniu… Przy 8:10 zrobiło się niebezpiecznie i Grabowski słusznie poprosił o przerwę. Poskutkowało – remis 10:10. Potem dwa punkty znów dla Telekomu i prosty błąd podwójnego odbicia Radeckiej. Tak doświadczonej zawodniczce nie powinno się to zdarzać… Mecz zakończył autowy atak Katarzyny Skowrońskiej. Impel żegna się zatem z Ligą Mistrzyń.


Komentuj na Facebooku

comments