Jak zawstydza Adam Wójcik i noworoczne życzenia dla trenera Błaszczyka

Przed tygodniem mieliśmy okazję najpierw pracować, a potem – nie ukrywajmy – bawić się na 60. gali z okazji wręczenia nagród w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca i Trenera Roku Gazety Wrocławskiej. Chociaż siatkarskich akcentów w poszczególnych klasyfikacjach nie było – bo być nie mogło – to na parkiecie czy przy stolikach owszem, takie dostrzegliśmy.
Niżej podpisanego – już na samym początku – spotkał zaszczyt niesłychany, bo osobiście poznał legendę polskiej koszykówki Adama Wójcika. To człowiek, który robi wrażenie nie tylko wzrostem, ale generalnie całą aurą i chociaż kosz to nie moja bajka, to jednak ten bohater na szacunek zasługuje. Co gorsze „Oława” (jak na niego mówią) zawstydził mnie już na samym początku, chociaż trzeba powiedzieć, że uczynił to z pomocą, mojego starszego redakcyjnego kolegi Jacka Antczaka – chodzącej encyklopedii jeśli chodzi o sukcesy Wójcika. Okazuje się, że brat Pana Adama Marian (jeśli nie mylę imienia) grał swego czasu w siatkówkę i w plebiscycie na sportowca roku w Oławie zajął kiedyś miejsce pod koniec pierwszej dziesiątki. Ze wstydem musiałem przyznać, że o tym nie wiedziałem, chociaż Oława to generalnie przecież siatkarskie miasto.
Grubo po północy rozmawialiśmy także z byłym już trenerem siatkarek Impela Wrocław Rafałem Błaszczykiem. A że pora była późna, to było już po kilku dziennikarskich zmianach sztafety 4 x 50 gram i rozmowa szła dość sprawnie. Przynajmniej z naszej strony. Z tego miejsca chcieliśmy wobec tego raz jeszcze pozdrowić trenera Błaszczyka i po raz kolejny życzyć mu wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Panie trenerze – wiemy, wiemy: tej nocy robiliśmy to już kilkukrotnie, ale jak to mówią: człowiek pijany, to człowiek szczery. Cieszymy się, że zostaje Pan we Wrocławiu mimo tych zmian, ale gdyby pojawiła się jakaś oferta z OrlenLigi, to może proszę spróbować. No i na koniec – jesteśmy pod wrażeniem tanecznych umiejętności. Szacunek.
JG 

Komentuj na Facebooku

comments