LŚ: Hej, hej tu jułesej!

FIVB World League Final Six - Finals (fot. fivb.org)

fot. fivb.org

Ekipa Stanów Zjednoczonych została zwycięzcą tegorocznej edycji Ligi Światowej. W finale we Florencji siatkarze zza oceanu wygrali z drużyną Brazylii. Brązowy medal wywalczyła po zwycięstwie nad Iranem reprezentacja Włoch, która tym samym powtórzyła wynik z ubiegłego roku, kiedy to pokonała drużynę Bułgarii.

Mecz finałowy stał na bardzo wysokim poziomie. Pierwsza partia spotkania stała pod znakiem świetnej gry obu zespołów. W przeciwieństwie do meczu o brąz pomiędzy Włochami a Iranem, błędów było jak na lekarstwo. Walka toczyła się punkt za punkt i kibice w hali Nelsona Mandeli mogli zobaczyć bardzo zaciętą końcówkę, w której kuriozalny błąd popełnił Murilo – dotykając siatki… czołem. Chwilę później niesamowitym blokiem popisał się środkowy reprezentacji USA Maxwell Holt, zatrzymując środkowego Canarinhos jedną ręką.

Drugi set przebiegał do pewnego momentu bardzo podobnie do pierwszego. Seria błędów po stronie drużyny Johna Sperawa sprawiła jednak, że Brazylia odskoczyła na kilka punktów. Amerykanie starali się jeszcze odrobić straty, ale w końcówce popełnili kolejne błędy, kosztujące ich przegraną w drugiej partii. Kolejnego seta zdominowali gracze Stanów Zjednoczonych. Po początkowych problemach i wyniku 0:3 Jankesi zmobilizowali się i pokazując kawałek naprawdę dobrej siatkówki zdobyli siedmiopunktową przewagę, pozwalającą im na zwycięstwo. Znów świetnie spisywał się Taylor Sander, który w tym turnieju wyrasta na pierwszoplanową postać w swojej ekipie. Brazylia nie mogła znaleźć recepty na niesamowicie skuteczny blok przeciwnika, gdzie brylował doświadczony David Lee.

W kolejnym secie obie drużyny grały praktycznie punk za punkt. Amerykanom udało się zyskać małą przewagę, ale w końcówce seta odrobiła straty co znowu zwiastowało zaciętą końcówkę, którą lepiej rozegrali siatkarze Sperawa. Pierwszoplanową postacią ponownie był świetnie blokujący Lee.

Mecz o trzecie miejsce nie był szczególnie porywającym widowiskiem. W pierwszym secie żadna z drużyn nie potrafiła ustabilizować swojej gry, stąd pojawiało się mnóstwo błędów po obu stronach siatki. Szczególnie słabo wyglądała zagrywka obu zespołów. Przez całą pierwszą partię siatkarze Włoch i Iranu popełnili w sumie 19 błędów. W kolejnych setach sytuacja nie uległa zmianie. Gra była szarpana i bardzo nierówna. Momentami Irańczycy sprawiali wrażenie, jakby zwyczajnie nie chciało im się grać. Ulotniło się gdzieś ich zaangażowanie z poprzednich spotkań. Podopieczni Berruto z kolei mieli za sobą bardzo nieudany mecz półfinałowy, co z pewnością również wpłynęło na  postawę drużyny. Trener Slobodan Kovac próbował zmienić obraz gry wprowadzając na parkiet aż czterech rezerwowych, jednak nie przyniosło to pożądanego efektu. Italia dzięki kilku dobrym zagrywkom Ivana Zaytseva uzyskała przewagę w ostatniej partii i zwyciężyła ostatecznie bez straty seta. Bardzo dobrze funkcjonował blok gospodarzy, dzięki któremu zapisali na swoim koncie 12 oczek.

USA – Brazylia  3:1 (31:29, 21:25, 25:20, 25:23)

USA: Anderson (23), Rooney (1), Sander (24), Lee (12), Christenson (6), Holt (9) i Shoji E. (libero) oraz Shoji K., Muagututia (3)

Brazylia: Rezende, Wallace (16), Sidão (11), Murilo (9), Lucarelli (14), Lucas (8) i Mario (libero) oraz Éder (2), Vissotto (5), Raphael (1)

Włochy – Iran 3:0 (25:22, 25:18, 25:22)

Włochy: Parodi (10), Zaytsev (14), Lanza (10), Buti (7), Travica (3), Anzani (8) i Rossini (libero) oraz Giovi i Vettori

Iran: Marouflakrani, Ghaemi (6), Mousavi (6), Gholami (2), Ghafour (8), Mirzajanpour (2) i Zarif (libero) oraz Mahdavi (2), Tashakori (1), Ghara (5), Ebadipour (6)

Najlepsza szóstka turnieju:

Przyjmujący: Taylor Sander (USA) i Lucarelli (Brazylia)

Środkowi: David Lee (USA) i Lucas (Brazylia)

Libero: Salvatore Rossini (Włochy)

Rozgrywający: Marouflakrani (Iran)

Atakujący: Wallace (Brazylia)

MVP: Taylor Sander (USA)

Magda Gurban


Komentuj na Facebooku

comments