Polska – Iran 3:1. Test męstwa

Grymas bólu na twarzy Mariusza Wlazłego okazał się proroczy. Dziś nie zagra (fot. fivb.org)

Grymas bólu na twarzy Mariusza Wlazłego okazał się proroczy. Dziś nie zagra (fot. fivb.org)

Polacy wczoraj pokonując 3:1 Iran wykazali się prawdziwym męstwem, chociaż oczywiście wybitnie pomogli im rywale. Dziś tego męstwa będzie trzeba jeszcze więcej, bo znów nie zagra Mariusz Wlazły, który w piątek sam zdobył 20 punktów. Czekają go dwa tygodnie przerwy, bo odezwała się kontuzja pleców.

Polska – Iran 3:1 (17:25, 26:24, 25:23, 25:23) ZDJĘCIA z MECZU

PolskaNowakowski 12, Winiarski 14, Kłos 8, Wlazły 20, Drzyzga, Mika 1, Zatorski (libero), Ignaczak (libero) oraz Buszek 9, Konarski 1 i Żygadło.
Błędy przeciwnika – 28 punktów.
Trener – Stephane Antiga (Francja)

Iran: Marouflakrani, Ghaemi 5, Maousavi 12, Gholami 8, Ghafour 22, Mirzajanpour 6, Zarif (libero) oraz Mahdavi, Tashakori 1, Ghara, Ebadipour 4 oraz Fayazi.
Błędy przeciwnika – 37 punktów
Trener – Slobodan Kovac (Serbia)

Winiarski: Byliśmy sparaliżowani [OPINIE po meczu Polska – Iran 3:1]

Wlazły piątkowy mecz zaczął w wyjściowej szóstce. To była reakcja Antigi na trzy ostatnie – jakże bolesne – porażki Polaków: z Brazylią w Bydgoszczy i dwie w Teheranie, gdzie w jednym z setów Iran pozwolił nam ugrać ledwie 11 punktów. Drugą receptą na kryzys miało się okazać wykorzystanie w meczu dwóch libero – Pawła Zatorskiego i Krzysztofa Ignaczaka. Na takie rozwiązanie francuski trener zdecydował się po raz pierwszy.

Niestety początek meczu nie zwiastował niczego dobrego. Pogrążeni w kryzysie Polacy znów byli wyraźnie słabsi od ekipy, która w ostatnim czasie potrafiła wygrać zarówno z Włochami jak i z Brazylią. Po Wlazłym było widać, że ostatnio nie trenował, ponownie nie mieliśmy bloku, mylił się Michał Winiarski, a Irańczycy – tak jak w Teheranie – bardzo skutecznie atakowali. Efekt to porażka do 17, głównie przez błędy własne, po których siatkarze Slobodana Kovaca zdobyli aż 10 punktów (!).

Na początku drugiego seta w Ergo Arenie wciąż było cicho. Kibice dostosowali się do ospałej gry biało-czerwonych, u których było widać zmęczenie. Tym razem jednak rywalizacja była wyrównana. Długo graliśmy punkt za punkt, wciąż nie mogliśmy poradzić sobie ze świetnym rozegraniem Mir Saeidiego, który non stop gubił nasz blok. Udało się go wreszcie dobrze ustawić przy stanie 19:19, kiedy to dwukrotnie powstrzymaliśmy Irańczyków. Od tego momentu trybuny eksplodowały. Seta wygraliśmy na przewagi.

Świetnie zaczęliśmy partię nr III – przy remisie 6:6 zdobyliśmy kolejnych sześć oczek z rzędu, co uspokoiło naszą grę. Im jednak było dalej, tym ta przewaga się kurczyła. Niewiele brakowało, by Iran w końcówce nas doszedł, ale na szczęście się obroniliśmy. Seta atakiem zakończył Wlazły.

Podobny scenariusz miał czwarty set. Prowadziliśmy już 17:12, a potem 24:20, by wygrać do 23. Terzba jednak uczciwie przyznać, że szczególnie w tej odsłonie wybitnie pomogli nam przeciwnicy, którzy na potęgę mylili się w zagrywce. Efekt był taki, że w trzech ostatnich setach by po błędach własnych straciliśmy ledwie 18 punktów, oni aż 34!

To zwycięstwo jeszcze nic nam nie daje. Wszystko po swojej stronie mają Brazylijczycy, którzy w niedzielę (godz. 17) zagrają w Włochami na ich terenie. Jeśli ponownie wygrają za trzy punkty, nawet ewentualna druga wygrana Polaków z Iranem w Ergo Arenie na niewiele się zda. A Canarinhos chyba odzyskują równowagę. Poza tym Italia już nie gra o nic.

Naszym będzie o tyle trudniej w sobotę, że znów nie zagra Mariusz Wlazły. W piątek po kolejnych akcjach kilkukrotnie pojawił się na jego twarzy grymas bólu. – Nie jest tak źle z Mariuszem, ale wiadomo, że rano zawsze boli bardziej. Mam nadzieję, że będzie mógł jutro zagrać – mówił zaraz po meczu Antiga. Okazało się jednak, że ból jest zbyt duży. Wlazłego zastąpi w ataku Dawid Konarski.

Jakub Guder, Gdańsk-Sopot


Komentuj na Facebooku

comments