LŚ: Włoski strzał w kolano?

fot.fivb.org

fot.fivb.org

Final Six Ligi Światowej za pasem. Pierwsze mecze rozegrane zostaną już w środę. Wtedy to gospodarz turnieju – Brazylia- stanie do walki przeciwko Francji, która w miniony weekend wywalczyła awans pokonując Bułgarię. W drugim tego dnia spotkaniu zmierzą się ekipy Serbii i Włoch. Tymczasem we włoskiej ekipie, która będzie grupowym rywalem także Polaków, wybuchł mały skandal. 

Do kraju wróciło bowiem trzech podstawowych zawodników reprezentacji Italii. Na czele listy  odesłanych, a raczej dyscyplinarnie wyrzuconych, przez trenera jest Ivan Zaytsev. Wraz z nim w podróż do ojczyzny udali się pierwszy rozgrywający Dragan Travica, atakujący Giulio Sabbi oraz przyjmujący Luigi Randazzo. Powodem rezygnacji Mauro Berruto ze wspomnianych czterech panów było złamanie regulaminu obowiązującego w kadrze narodowej. Siatkarze zostali przyłapani poza hotelem o drugiej  w nocy. Co tam robili nie wiadomo, ale na tyle rozzłościło to szkoleniowca, że w porozumieniu z krajową federacją siatkarską zdecydował o wykluczeniu całej czwórki z finału Ligi Światowej.

Z jednej strony należy pochwalić Berruto za konsekwencję i w pewnym sensie odwagę. Przecież  można by znaleźć trenerów, którzy przymknęliby oko na takie zachowanie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż nie są to gracze, którzy większość meczowego czasu spędzają przytupując w kwadracie dla rezerwowych. Niemały udział w ewentualnym „przymknięciu oka” miałoby również to, że drużyna gra akurat w prestiżowym turnieju. W przypadku włoskiego szkoleniowca nic takiego się jednak nie zdarzyło. Berruto był bezlitosny i o żadnym pobłażaniu nie mogło być mowy. Tym samym udowodnił, że zasady wcale nie są po to, żeby je łamać, i że obowiązują wszystkich, również takie „gwiazdy” jak Zaytsev i Travica, w równym stopniu.

Patrząc jednak na całą sytuację z trochę innej perspektywy, zastanawia mnie, czy tym manewrem taktycznym nie strzelił swojej drużynie – używając terminologii piłkarskiej- bardzo widowiskowego samobója. Final Six Ligi Światowej (choć są w tym sezonie turnieje ważniejsze) to jednak impreza dużej rangi. Występ bez podstawowych zawodników, w szczególności bez Zaytseva, który – nie ujmując innym reprezentantom Włoch- stanowi o sile rażenia ataku swojej ekipy, jest sporym osłabieniem. Zwłaszcza, że drużyny, które znalazły się w najlepszej szóstce prezentują wysoki poziom gry.

Czy osłabienie drużyny włoskiej zwiększa szanse Polaków na awans do półfinału? Może tak, może nie… Z pewnością jest to jednak ostatnia rzecz, jaką powinni się przejmować nasi reprezentanci. Nie zmienia to faktu, iż aby zagrać w dalszej fazie turnieju spotkanie z Italią trzeba wygrać, niezależnie od tego kto stanie po drugiej stronie siatki. Oglądanie się na przeciwnika nic dobrego nie przyniesie. Jak to mówią: „nie nasz cyrk, nie nasze małpy”.

MG


Komentuj na Facebooku

comments