Wrocław oszukał PZPS?


logo ms wroclawWygląda na to, że miasto Wrocław i Rafał Dutkiewicz najpierw zrobili na szaro Komisję Licencyjną PZPN w sprawie Śląska Wrocław, a teraz Polski Związek Piłki Siatkowej. W 2009 roku obiecali, że Hala Ludowa na mistrzostwa świata w siatkówce 2014 będzie miała 10 tys. miejsc, ale na niespełna 300 dni przed rozpoczęciem imprezy się z tego wycofali. Efekt jest taki, że Wrocław będzie najmniejszą areną mistrzostw świata w siatkówce 2014.

Mistrzostwa świata w siatkówce 2014 zorganizować chciało wiele miast w Polsce. Odpadły m.in. Częstochowa i Olsztyn. Wrocław od początku był w czołówce rywalizacji.

CZYTAJ TAKŻE: Bilety na mecze Polaków piekielnie drogie?

Problem był z Halą Stulecia, która po remoncie może pomieścić tylko 6,5 tys. kibiców. Jednak Rafał Dutkiewicz w 2009 roku podpisując z prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosławem Przedpełskim list intencyjny w sprawie organizacji mistrzostw świata w siatkówce 2014 we Wrocławiu, obiecał, że za pięć lat pojemność hali zwiększy się do 10 tys. krzesełek. – Najważniejszym elementem remontu będzie zwiększenie liczby miejsc siedzących do około 10 tysięcy, co umożliwi nam organizowanie imprez najwyższej rangi – tłumaczył wtedy Dutkiewicz.

Mecze Polaków we Wrocławiu miała właśnie zagwarantować pojemność Hali Stulecia. Pierwotnie w pierwszej fazie biało-czerwoni mieli grać w bydgoskiej Łuczniczce (8 tys. miejsc), ale po pierwsze – Wrocław więcej zapłacił (8 mln zł), a po drugie – miał mieć większą halę. No właśnie – miał.

Na początku tygodnia Gazeta Wyborcza Wrocław ujawniła, że rozbudowa Hali Stulecia to nie koszt (jak początkowo zakładano) 12 mln zł, a 20 i że takich pieniędzy Wrocław nie znajdzie. Mistrzostwa świata w siatkówce 2014 będą zatem na Dolnym Śląsku rozgrywane w najmniejszej hali. Mniejszej nawet niż w Bydgoszczy, nie mówiąc już o Łodzi, Gdańsku czy Krakowie. Władze tego ostatniego miasta przyznały w Wyborczej, że rozmawiają o przejściu meczów Polaków!

CZYTAJ TAKŻE: Wszystko co powinieneś wiedzieć dziś o mistrzostwach świata w siatkówce 2014

– Aby powiększyć widownię, należałoby rozpocząć drugi etap remontu hali i wyłączyć obiekt na wiele miesięcy. To byłoby bardzo drogie przedsięwzięcie. Musielibyśmy zainstalować specjalny system, który umożliwiłby na obniżenie podłogi o 2,5 metra i równoczesne wysunięcie dodatkowej trybuny z tzw. kieszeni. Poza tym przy zwiększonej liczbie widzów trzeba byłoby pomyśleć o nowoczesnej klimatyzacji. Nie stać nas na takie wydatki. Aby je zrealizować, potrzebujemy pieniędzy unijnych. Po przeanalizowaniu wszystkich wariantów doszliśmy do wniosku, że rozsądniej będzie zorganizować mistrzostwa świata przy obecnej pojemności hali – powiedział Wyborczej Andrzej Baworowski, szef Hali Stulecia.

Co na to PZPS?
Prezes Mirosław Przedpełski – który w czwartek był gościem nowego programu Polska 2014 (Polsat Sport News) – przyznał, że rozmawia o tej sprawie z Wrocławiem, ale nie chciał zdradzać szczegółów. – Jesteśmy jako PZPS poważną instytucją i nie chciałbym zdradzać przed kamerami niczego, czego do końca nie ustaliliśmy z naszymi partnerami z miast gospodarzy – stwierdził.

Mistrzostwa świata w siatkówce 2014 i mecze Polaków w tak małej hali, to olbrzymi problem dla kibiców. Do otwartej sprzedaży może trafić bowiem góra 3-3,5 tys. wejściówek na każdy mecz Polaków we Wrocławiu. Resztę dostaną różnej maści sponsorzy. Tak było podczas Ligi Światowej 2013, tak będzie i za rok.

Jakub Guder


Komentuj na Facebooku

comments