Nowy zwyczaj: Trener Skry – trenerem kadry

W polskiej siatkówce powstaje nowy zwyczaj: trener Skry Bełchatów zostaje trenerem kadry narodowej. Czy to dobry ruch – czas pokaże. Najważniejsze, by przy wyborze głównodowodzącego nie było to jedyne kryterium.

Zwolnienie Daniela Castellaniego na 1,5 roku przed igrzyskami i na 3,5 przed mistrzostwami świata w Polsce było posunięciem ryzykownym. Teraz wydaje się, że na jego następcę namaszczony został Jacek Nawrocki, szkoleniowiec Skry Bełchatów. Władze klubu dały mu zielone światło, by łączył pracę w klubie i w reprezentacji.

Nie będę płakał po Wlazłym

Praca w roli szkoleniowca mistrzów Polski to dla Nawrockiego debiut w tak poważnej roli. Wcześniej w PlusLidze nie pracował jako pierwszy, a że będąc asystentem Castellaniego miał się od kogo uczyć, to radzi sobie całkiem dobrze dowodząc w dużej mierze zawodnikami z reprezentacji. Czy jednak wystarczająco dobrze by mianować go narodowym?

Jedni mówią, że z taką kadrą to nawet ich teściowa zdobyłaby mistrza inni, że trzeba mieć nie lada łeb, by taki gwiazdozbiór skrupulatnie uporządkować. Prawda leży pewnie gdzieś po środku, ale Nawrockiemu brakuje wciąż znaczącego sukcesu, bo krajowy czempionat to już niejako dla bełchatowian obowiązek. Nie udało się w Lidze Mistrzów w ubiegłym roku, a w Klubowych Mistrzostwach Świata zmorą stało się drugie miejsce. I chociaż na chwilę obecną żaden rosyjski czy włoski gigant dla Skry nie wydaje się za mocny, to wciąż nie ma wielkiego tryumfu godnego pieśni i hymnów.

ZOBACZ: Wybierz z nami siatkarskie wydarzenie roku na Dolnym Śląsku

Dobieranie trenera, bo pracuje w Skrze – a mam wrażenie, że to jedno z głównych kryteriów – może być zgubne. Presja sukcesu bowiem przy reprezentacji jest może i taka sama jak w Skrze, ale przeciwnicy mocniejsi. No i jak tu – o czym wspominał Alojzy Świderek – zachować obiektywność, skoro większość zawodników z orzełkiem na piersi to podopieczni z klubu? Wreszcie: włodarze z Bełchatowa na Nawrockiego postawili, bo był asystentem Castellaniego, znał drużynę, która wygrywała i pewnie wielkich zmian nie oczekiwali. Ba – nie  chcieli! Istnieje więc ryzyko, że styl nowy szkoleniowiec będzie miał podobny do poprzedniego, a PZPS szuka zmian.

To minusy. Plusy? Poprzedni „styl” dał nam złoto Mistrzostw Europy. No i Mariusz Wlazły może zdecyduje się jednak zagrać w kadrze, bo obiecywał straszył, że już tego nie zrobi.

Jakub Guder


Komentuj na Facebooku

comments