Ostatni mój głos nad Castellanim

Redaktor Szuchta przedstawił nam tu niedawno historię pewnego SMS-a. Z większością tez przedstawionych się zgadzam. No tak to już u nas jest, że zwalania się SMS-em – jak prezes Przedpełski – lub przed kamerami – jak prezes Lato. Z jedną jednak tezą się nie zgadzam.
Ja nie byłem przekonany na początku do Castellaniego i miałem duże wątpliwości, czy go po mistrzostwach zostawić. Teraz wiem, że Argentyńczyk powinien zostać. Dlaczego? Przekonały mnie dwie sprawy. Pierwsza to prezes Przedpełski i cała „rada mędrców” nie ma żadnej koncepcji, co do dalszego funkcjonowania kadry. Szef PZPS-u nie jest pewny, jak wybrany zostanie następny trener, chociaż konkursu raczej nie będzie. Najlepiej – jak sam mówi – żeby ktoś się zgłosił i powiedział, że czuje się na siłach poprowadzić tę reprezentację. W takim razie ja się zgłaszam, panie prezesie, czuje się na siłach…
Po drugie – odsyłam do felietonu Rafała Steca (TUTAJ), który udowadnia, że stabilizacja na pozycji trenera to jeden z najważniejszych czynników, by odnosić w dzisiejszej siatkówce sukcesy.
To wszystko. Więcej o Castellanim ani słowa. Chyba że będę mógł oświadczyć „a nie mówiłem…”
GUD

Komentuj na Facebooku

comments