Perski dywan wyprany. Polska – Iran 3:0 [RELACJA, ZDJĘCIA]

Karol Kłos i Dawid Konarski (fot. fivb.org)

Karol Kłos i Dawid Konarski (fot. fivb.org)

Tym razem biało-czerwoni nie pozostawili złudzeń Iranowi. W ostatnim meczu fazy interkontynentalnej Ligi Światowej pokonali w sobotę w Ergo Arenie zespół z Azji 3:0 i czekają na niedzielny wynik meczu Włochy – Brazylia. Od niego zależy, czy awansujemy do Final Six.

Polska – Iran 3:0 (25:23, 25:20, 25:17)
RELACJA Z PIERWSZEGO MECZU

Polska: Nowakowski (9), Winiarski (13), Konarski (9), Kłos (11), Drzyzga, Buszek (16), Zatorski (libero), Ignaczak (libero) oraz Wrona.

Iran: Marouflakrani (3), Ghaemi (6), Mousavi (7), Gholami (1), Ghafour (9), Mirzajanpour (9), Zarif (libero) oraz Mahdavi, Tashakori (3) i Ebadipour (2).

W Ergo Arenie znów w sobotę było sporo wolnych krzesełek. Liga Światowa przegrała jednak w ten weekend z brazylijskim mundialem i pogodą. Początek wakacji przyniósł od razu tłumy plażowiczów – na sopockiej plaży trudno było postawić nogę. Jedną z atrakcji był siatkarski turniej gwiazd, w którym każdy wczasowicz mógł znaleźć się w jednej drużynie z Łukaszem Kadziewiczem czy Izabelą Bełcik.

Przed Ergo Areną – wiadomo – jarmark. Już kilkaset metrów przed halą można było kupić „szaliczki po  20 zł”, a pod wejściem zachrypnięty spekulant pytał nas, czy potrzebujemy bilecików. Pytamy, po ile? – Bileciki VIP warte 200 zł, po 180 zł. Te za 100 zł po 80. Ile potrzeba? Kupuje pan bez ryzyka i od razu wchodzicie – skrupulatnie informuje, ale kryguje się tak, że jednak sprawia wrażenie przekrętu Wejściówki można spokojnie także kupić w kasach. Zatem jeszcze tylko piwko, szaszłyczek, malowanie twarzy (5 zł, całkiem ładna „malarka” w szortach) i można wchodzić.

Na trybunach znów pojawił się w sobotę ambasador Iranu i jeszcze więcej Irańskich flag. To całkiem fajna sprawa, gdy na trybunach jest kolorowo, a nie tylko biało-czerwono.

Mecz zaczął dobrym serwisem Rafał Buszek, który – jak się miało później okazać – miał być jednym z głównych, pozytywnych aktorów tego widowiska. W piątek do szóstki wchodził z ławki rezerwowych zmieniając w pierwszym secie Mateusza Mikę. W sobotę zaczął już w wyjściowym składzie. Polacy szybko wyszli na kilkupunktowe prowadzenie (7:4, 9:5). Właśnie blok Buszka na Farhadzie Ghaemim sprawił, że w pewnym momencie prowadziliśmy aż sześcioma oczkami (12:6). Gdy Persowie po drugiej przerwie technicznej doszli nas na dwa punkty (17:15), szybko na szczęście odskoczyliśmy (21:15 – m.in. as Karola Kłosa). Niestety moment później dwa razy punktu z ataku nie zdobył Dawid Konarski, a Buszek posłał piłkę w aut i Iran właściwie zniwelował straty (22:21).

Kluczowa akcja miała miejsce przy stanie 23:22. Sędziowie przyznali punkt drużynie irańskiej, ale Stephane Antiga poprosił o videoweryfikację. Po powtórce sędziowie cofnęli swoją decyzję i nakazali powtórzenie akcji. Tym razem bez wątpliwości ze środka zaatakował Piotr Nowakowski i mieliśmy pierwszą piłkę setową. Wykorzystaliśmy drugą.

Początek kolejnego seta był wyrównany. Później szybko zyskaliśmy dwupunktową przewagę (7:5, 8:6), a po kolejnej korzystnej dla nas videoweryfikacji dorzuciliśmy jeszcze jedno oczko (10:7). Fabian Drzyzga chcąc odciążyć Dawida Konarskiego (po kontuzji Wlazłego był w sobotę naszym jedynym zdrowym atakującym) piłki dzielił w miarę po równo, a w decydującym momencie drugiej partii sprawy w swoje ręce wziął ponownie Buszek. Przy stanie 17:14 zagrał dwa asy i pięknie zaatakował z drugiej linii. Sześciopunktowej przewagi już nie straciliśmy.

Trzeciego seta wygraliśmy siłą rozpędu. Irańczycy byli wyraźnie myślami już we Florencji, a my rozbiliśmy ich do 17. Teraz pozostaje czekać na niedzielne wieści w Włoch, gdzie nasz los będzie w rękach Brazylijczyków. Teraz to oni muszą wygrać za trzy punkty.

Jakub Guder, Gdańsk-Sopot


Komentuj na Facebooku

comments