Prorocze słowa Andrzeja Niemczyka

Dzwonił do mnie niedawno pewien dziennikarz z pytaniem, czy to trener Rafał Błaszczyk odpowiada za kompromitująco słabą grę Impelu Wrocław? Broniłem człowieka, bo – moim zdaniem – on w najmniejszym stopniu ponosi winę za to, co dzieje się z zespołem. 

OK, ta drużyna miała być rewelacją rozgrywek, ale odnoszę wrażenie, że Błaszczyk znalazł się w sytuacji aktora, któremu kazano odgrywać rolę zupełnie do niego niepasującą. On jest przecież znakomitym wychowawcą młodzieży, szkoleniowcem, który w poprzednich sezonach prowadził drużynę w dużej mierze składającą się z wychowanek. Świetnie rozumiał te siatkarki, one znały jego metody treningowe, więc zespół, mimo że bez wielkich nazwisk, zajmował miejsca w środku tabeli.

Teraz, kiedy we Wrocławiu nagle pojawiły się duże pieniądze, zamiast sukcesu jest klapa i osoba, która odpowiada za transfery, powinna posypać głowę popiołem. Zawaliła robotę na całej linii.
Wiecie kto tak napisał na kilkanaście dni przed zwolnieniem Błaszczyka? Andrzej Niemczyk w Przeglądzie Sportowym. A wspomnianym dziennikarzem, który do niego dzwonił był red. Paweł Witkowski, nasz kolega po fachu z Gazety Wrocławskiej.

Gdy teraz patrzę na dwie ostatnie wygrane wrocławskich siatkarek, to chyba Niemczyk miał dużo racji. – Może rzeczywiście należy go (Błaszczyka – przyp. JG) zmienić, bo w pracy z wybitnymi jednostkami radzi sobie gorzej niż prowadząc wychowanki. To rola nie dla niego. Ktoś napisał mu zły scenariusz i facet się męczy. Anonimowy Norweg, którego nazwiska – pół-żartem, pół-serio – wciąż się uczymy, polemizując czy kończy się na -sen, czy -son, obnaża już byłego szkoleniowca i potwierdza prorocze słowa trenera „złotek”.
Koniec końców najważniejsze jest chyba to, że widać progres. – Będzie dobrze, zobaczy pan. Dziewczyny już są zadowolone – szepnął nam prezes Mariusz Ptak wychodząc z balu sportowca Gazety Wrocławskiej. Na razie wychodzi na jego. I dobrze.
JG

Komentuj na Facebooku

comments