Słowenia? Ale wstyd!

fot. CEV.lu

fot. CEV.lu

– Ja nie szukam usprawiedliwień, pan (do dziennikarza – przyp. red.) próbuje szukać za mnie. Powinniśmy ten mecz wygrać, w naszej drużynie jest wielu mistrzów świata, są zawodnicy, którzy grają na najwyższym poziomie i ze Słowenią po prostu powinniśmy sobie poradzić – powiedział po kompromitującej porażce ze Słowenią Bartosz Kurek. No właśnie – powinniście.

Polska – Słowenia 2:3 (17:25, 19:25, 25:23, 25:19, 14:16)

Polska: Kurek (20), Kłos (8), Bieniek (6), Drzyzga (4), Kubiak (19), Mika (12), Zatorski (libero) oraz Nowakowski, Konarski, Łomacz i Buszek (2)
Słowenia: Pajenk (7), Gasparini (17), Vincić (4), Kozamernik (6), Urnaut (17), Cebulj (14), Kovacić (libero) oraz Plot (libero), Sket (3), Koncilja (3) i Klobucar (2)

Tej porażki nie można usprawiedliwiać zmęczeniem, podróżami, długim sezonem. Słowenia to 39. drużyna światowego rankingu, ale umówmy się – na poważnie w tym sporcie liczy się może 12-16 reprezentacji. Reszta to powinni być dla Polaków chłopcy do bicia. Dlatego tym trudniej zrozumieć to, co się stało.

Kurek powiedział, że drużyna „zatraciła mentalność zwycięzców”, a przecież „jest w niej wielu mistrzów świata”. Ma rację, bo jakby nie patrzeć ten sezon jest dla nas fatalny – najpierw brak medalu w Lidze Światowej (mimo dobrej fazy interkontynentalnej), potem trzecie miejsce w Pucharze Świata – czyli pierwsze przegrane, a teraz te mistrzostwa Europy, które zakończyły się KATASTROFĄ. Aż nam dech odbierało, gdy oglądaliśmy dwa pierwsze sety – czy to naprawdę nasi? Biało-czerwoni? A może to te dzieci, co to mają podłogę wycierać poprzebierały się w koszulki z orzełkiem? Potem było lepiej, była walka, odrabianie strat, ale na Słowenię to za mało.

Te mistrzostwa to pierwszy poważny błąd Antigi od kiedy objął kadrę. Do tej pory wszystkie jego decyzje się broniły – żeby odesłać Kurka, żeby nie powoływać Jarosza, czy decyzja o graniu Bieńkiem. To były strzały w dziesiątkę, albo przynajmniej blisko środka tarczy.

Teraz Francuz zdecydował się na mistrzostwa Europy – których ranga jest niewspółmiernie niższa do MŚ czy igrzysk – zabrać kadrę zmęczoną i zdruzgotaną psychicznie po Pucharze Świata. Nie odpuścił, a teraz przegrał i do kolejnego turnieju o wysoką stawkę, czyli olimpijską kwalifikację, przystąpi z duszą na ramieniu, w środku ligowego sezonu. Tak jak nasze siatkarki na początku tego roku walczyły w Łodzi o wyjazd na mistrzostwa świta. Nie udało się.

Siatkarki świat widzi, że mistrz jest do ogrania. Śmieje się z nas nawet Spiridonow, który na Twitterze umieścił dwa złośliwe wpisy (dość szybko je potem kasując).

spiridonow1
spirydonow2

 


Komentuj na Facebooku

comments