Wróciliśmy ze Spodka, no i trochę nam jest przykro

Wróciliśmy – trochę nam głupio, a nawet wstyd, że bilety takie wyczekiwane, a skończyło się na szybkim 0:3. A i cheerleaderki takie sobie. Była za to niemiłosierna ulewa, facet z trawą w przedziale, rozcieńczony sok pomarańczowy i powrót w miłym, siatkarskim towarzystwie.

A Brazylia? No cóż:”To był nasz najlepszy mecz w edycji Ligi Światowej” – powiedział Giba. Nasz chyba najsłabszy.


Więcej o naszej wyprawie wkrótce.


JG

Komentuj na Facebooku

comments